Nie musisz być silna cały czas
- Malwina Łaskawska
- 4 dni temu
- 5 minut(y) czytania
Są kobiety, które przez lata nauczyły się dawać radę, nosić na barkach przysłowiowy cały świat, nie narzekać i nie poddawać się. Nie dlatego, że zawsze miały siłę.
Nie dlatego, że nic ich nie bolało. Nie dlatego, że było im łatwiej niż innym.
Nauczyły się dawać radę, bo często nie było innego wyjścia.

Bo ktoś musiał ogarnąć dom.
Ktoś musiał podnieść dzieci rano.
Ktoś musiał odpisać na wiadomości.
Ktoś musiał pamiętać o terminach, lekach, zakupach, emocjach innych ludzi.
Ktoś musiał być spokojny, kiedy wszystko w środku krzyczało.
Ktoś musiał powiedzieć: „dam radę”, nawet jeśli ciało szeptało: „już nie mogę”.
I bardzo często tym kimś byłaś Ty.
Może tak długo byłaś silna, że ludzie wokół przestali pytać, czy potrzebujesz pomocy.
Może tak dobrze nauczyłaś się trzymać wszystko w całości, że nikt nie zauważył, kiedy zaczęłaś pękać od środka. Może tak często mówiłaś „wszystko dobrze”, że w końcu sama przestałaś wiedzieć, co naprawdę czujesz.
Bycie silną potrafi stać się rolą.
Najpierw pomaga przetrwać w momentach trudnych, dramatycznych.
Potem daje poczucie kontroli.
Potem staje się czymś, czego inni od nas oczekują.
A na końcu bywa naszym więzieniem, z którego nie wiemy, jak wyjść.
Bo jak nagle powiedzieć komuś, albo przyznać się samej przed sobą:
„nie mam już siły” albo „nie chcę tego dłużej dźwigać” albo
„potrzebuję, żeby ktoś teraz potrzymał mnie”?
Jak przyznać się do zmęczenia, jeśli przez lata byłaś tą, która wspiera innych?
Jak pozwolić sobie na łzy, jeśli przyzwyczaiłaś świat do swojego uśmiechu?
Jak odłożyć ciężar, jeśli tak długo byłaś dumna z tego, że potrafisz go nieść?
A może prawdziwa siła nie polega na tym, że wytrzymasz jeszcze więcej?
Może prawdziwa siła zaczyna się wtedy, kiedy pierwszy raz mówisz sobie prawdę?
Kiedy sama przed sobą przyznajesz:
Że jesteś zmęczona. Że coś Cię boli. Że za długo byłaś sama z tym, co trudne.
Że nie chcesz już udawać, że wszystko jest dobrze, jeśli nie jest.
Że potrzebujesz odpoczynku nie tylko od obowiązków, ale od bycia niezawodną.
Nie musisz być silna cały czas.
Nie musisz zasługiwać na odpoczynek. Nie musisz tłumaczyć swojego zmęczenia.
Nie musisz mieć dramatu, żeby mieć prawo powiedzieć: „to dla mnie za dużo”.
Nie musisz czekać, aż ciało odmówi posłuszeństwa, żeby wreszcie się zatrzymać.
Możesz przestać dopiero wtedy, kiedy jest już za późno albo .....
możesz też zatrzymać się wcześniej z czułości, z szacunku do siebie, z miłości do życia,
które nie powinno być tylko niekończącym się „muszę”.
Czasem największym zmęczeniem nie jest to, co robisz
Czasem najbardziej wyczerpujące nie są same obowiązki.
Najbardziej męczy to, że wszystko musisz trzymać w sobie.
Zmęczenie, którego nie wypada pokazać.
Złość, której nie chcesz wylać na innych.
Smutek, który odkładasz na później.
Lęk, który przykrywasz działaniem.
Tęsknotę, której nie umiesz nikomu wytłumaczyć.
Pustkę, której sama trochę się boisz.
I tak dzień po dniu uczysz się funkcjonować.
Nie zawsze żyć, czasem tylko funkcjonować.
Wstajesz i po kolei według utartej ściżki robisz swoje.
Odhaczasz. Odpowiadasz. Planujesz. Pilnujesz.
Pamiętasz. Uśmiechasz się.
A potem przychodzi wieczór i nie masz już siły nawet poczuć, czego potrzebujesz.
To nie jest słabość.
To może być znak, że za długo byłaś w trybie przetrwania.
Że Twoje ciało potrzebuje bezpieczeństwa.
Że Twoje serce potrzebuje miejsca.
Że Twoja dusza potrzebuje ciszy, w której nikt niczego od niej nie chce.
Nie wszystko musisz unieść sama
Wiele kobiet nosi w sobie ciche przekonanie, że proszenie o pomoc jest ciężarem dla innych,
że trzeba sobie radzić, trzeba być wdzięczną, trzeba nie przesadzać, że trzeba „wziąć się w garść” i szybko wrócić do formy, do obowiązków, do uśmiechu, do normalności itd itp
Ale są takie doświadczenia, po których nie wraca się do dawnej normalności.
Są takie zmiany, po których trzeba dopiero poznać Siebie na nowo.
Są takie straty, po których świat niby wygląda tak samo, ale Ty już nie jesteś taka sama.
Są takie momenty, kiedy stare sposoby radzenia sobie przestają działać.
I wtedy nie potrzebujesz kolejnej rady.
Nie potrzebujesz, żeby ktoś Ci powiedział: „bądź silna”.
Nie potrzebujesz kolejnego planu naprawczego.
Nie potrzebujesz udowadniać, że jesteś dzielna.
Może potrzebujesz miejsca, w którym możesz wreszcie odetchnąć.
Miejsca, w którym nie musisz nikogo podtrzymywać ale też nie musisz tłumaczyć łez.
Nie musisz wiedzieć, co jest dalej. Nie musisz mieć gotowej historii o tym, co Cię boli.
Nie musisz być mądra, poukładana, spokojna, wdzięczna ani gotowa.
Możesz po prostu BYĆ z tym, co jest.
Twoje ciało wie, kiedy ma dość
Czasem głowa mówi jeszcze: „dam radę”.
Ale ciało już mówi prawdę:
napięte barki, ściśnięta szczęka, płytki oddech, ciężar w klatce piersiowej,
bezsenność, brak apetytu albo jedzenie bez czucia,
zmęczenie, które nie mija, łzy, które pojawiają się nagle,
złość, która wychodzi przy małych rzeczach.
Ciało nie jest przeciwko Tobie.
Ono nie chce Ci przeszkadzać. Ono nie robi „problemów”.
Ono często jako pierwsze próbuje Cię zatrzymać.
Ciało może chce Ci powiedzieć:
„wróć .„posłuchaj mnie”. „nie możemy już żyć tylko z głowy”. „potrzebuję oddechu”.„potrzebuję miękkości”.„potrzebuję, żebyś przestała mnie traktować jak narzędzie
do przetrwania”.
Powrót do siebie często zaczyna się właśnie od ciała,
od jednego głębszego oddechu, od dłoni położonej na sercu,
od rozluźnienia szczęki, od powiedzenia sobie: „już nie muszę walczyć ze sobą”,
oraz od zgody na to, że nie wszystko da się zrozumieć głową.
Czasem ciało potrzebuje nie motywacji, ale czułości.
Nie jesteś mniej wartościowa, kiedy odpoczywasz
Wiele z nas nauczyło się kojarzyć swoją wartość z tym, ile dajemy, ile robimy,
ile znosimy, ogarniamy, ile jesteśmy w stanie wytrzymać,
ile razy podniesiemy się po czymś trudnym.
Ale Twoja wartość nie rośnie od przeciążenia.
Nie jesteś bardziej godna miłości, kiedy jesteś użyteczna.
Nie jesteś lepszą kobietą, kiedy ignorujesz swoje potrzeby.
Nie jesteś bardziej duchowa, kiedy wszystko znosisz w ciszy.
Nie jesteś słabsza, kiedy mówisz: „potrzebuję wsparcia”.
Odpoczynek nie jest nagrodą za wykonane zadania.
Odpoczynek jest częścią życia. Jest powrotem do oddechu.
Jest miejscem, w którym możesz znowu usłyszeć siebie.
Nie musisz najpierw doprowadzić wszystkiego do końca, żeby odpocząć.
Bo prawda jest taka, że lista zadań nigdy się nie kończy.
Zawsze będzie coś do zrobienia, ktoś do zaopiekowania, coś do załatwienia,
jakiś mail, telefon, rachunek, pranie, decyzja, rozmowa, obowiązek.
Ale Ty nie możesz odkładać siebie do momentu,
aż świat przestanie czegoś od Ciebie chcieć.
Bo ten moment może nigdy nie przyjść.
Może dziś wystarczy jeden mały gest
Nie musisz od razu zmieniać całego życia.
Nie musisz wiedzieć, co dalej.
Nie musisz podejmować wielkich decyzji.
Nie musisz stawać się nową wersją siebie do poniedziałku.
Może dziś wystarczy jeden mały gest powrotu.
Powiedzieć „nie” tam, gdzie zawsze mówiłaś „tak”.
Położyć się wcześniej spać bez poczucia winy.
Wyjść na spacer i tym razem nie zabrać słuchawek.
Poprosić kogoś o pomoc.
Pozwolić sobie płakać bez tłumaczenia.
Zrobić herbatę i wypić ją powoli.
Zamknąć oczy i zapytać ciało: „czego potrzebujesz?”
Małe gesty nie są małe, kiedy przez lata wybierałaś wszystkich oprócz siebie.
Czasem jeden oddech jest początkiem powrotu.
Czasem jedno szczere zdanie otwiera drzwi.
Czasem jedno „już nie chcę tak dalej” jest pierwszym krokiem do życia,
w którym nie musisz siebie opuszczać.
Nie musisz być silna cały czas
Możesz być miękka, zmęczona, niepewna, w procesie.
Możesz nie wiedzieć.
Możesz potrzebować.
Możesz się wzruszyć.
Możesz oprzeć się o innych.
Możesz wracać powoli.
Nie musisz udowadniać swojej wartości przez wytrzymałość.
Nie musisz dźwigać wszystkiego sama.
Nie musisz być silna cały czas.
Ja też przez lata byłam tą SIŁACZKĄ i z tego miejsca w moim sercu powstał ten tekst,
Dziś pragnę podzielić się swoim doświadczeniem, przemyśleniami z innymi kobietami.
Zawsze powtarzam, to jedno zdanie, że jeśli swoją drogą będę mogła pomóc choć jednej kobiecie, to dla tej KOBIETY warto tworzyć tego bloga, czy organizować warsztaty, spotkania, wykłady i pisać książkę.
Zaproszenie
Jeśli czujesz, że ten tekst dotyka czegoś ważnego w Tobie,
to zapraszam Cię na weekendowe warsztaty „Wracam do Siebie”.
To bardzo kameralna przestrzeń dla kobiet, które zbyt długo były silne.
Dla kobiet, które czują, że potrzebują zatrzymania, które chcą wrócić do ciała,
do spokojnego oddechu, do swojego serca i do swojej prawdy.
Nie musisz mieć doświadczenia. Nie musisz przyjeżdżać z kimś (ale oczywiście możesz :-))
Nie musisz opowiadać swojej historii, jeśli nie zechcesz. Nie musisz być gotowa idealnie.
Pozwól Sobie zaopiekować się Sobą i pozwól sobie nie być SILNĄ.
z miłością
Malwina







Komentarze