top of page
  • Grey Instagram Icon
  • Grey Facebook Icon
  • Grey Pinterest Icon
Szukaj

Po czym poznajesz, że oddaliłaś się od Siebie?

Zaktualizowano: 4 godziny temu

Są takie momenty w życiu kobiety, kiedy wszystko na zewnątrz wygląda jeszcze „normalnie”. Wstajesz rano, robisz kawę dla siebie, śniadanie dla rodziny, w międzyczasie odpisujesz na wiadomości, potem pół dnia pracujesz, resztę dnia ogarniasz dom, dzieci, relacje i inne obowiązki. Uśmiechasz się, kiedy trzeba i mówisz: „wszystko dobrze”, nawet jeśli gdzieś głęboko czujesz, że to nie jest do końca prawda.



Bo z zewnątrz często naprawdę wszystko wygląda dobrze.

A w środku? W środku możesz czuć, że jesteś daleko. Jesteś daleko od Siebie, od swojego ciała, od swojego serca, od tej części Ciebie, która kiedyś wiedziała, czego chce, co czuje, co ją karmi, co ją cieszy, a co powoli odbiera jej życie. Oddalenie od Siebie nie zawsze przychodzi nagle. Czasem nie ma jednego momentu, w którym możesz powiedzieć: „wtedy siebie zgubiłam”. Czasem dzieje się to powoli, po cichu, prawie niezauważalnie.


Za każdym razem, kiedy mówisz „tak”, choć całe ciało mówi „nie”.

Za każdym razem, kiedy nie chcesz sprawić komuś zawodu, więc zdradzasz własne granice.

Za każdym razem, kiedy udajesz, że masz siłę, choć w środku jesteś już bardzo zmęczona.

Za każdym razem, kiedy odkładasz siebie „na później”.


A potem przychodzi dzień, w którym orientujesz się, że już nie wiesz, czego naprawdę chcesz.

Nie dlatego, że jesteś słaba. Nie dlatego, że jesteś niewdzięczna. Nie dlatego, że coś jest z Tobą nie tak.


Może po prostu byłaś zbyt długo zajęta przetrwaniem, dawaniem, trzymaniem wszystkiego w całości. Może przez długi czas musiałaś być silna. Może w Twoim życiu nie było miejsca na Twoje emocje. Może życie wydarzyło się tak mocno, że jedynym sposobem, żeby przeżyć, było odciąć się trochę od czucia. I to też było mądre. To też mogło Cię wtedy ochronić. Ale przychodzi taki moment, kiedy to, co kiedyś pomagało przetrwać, zaczyna oddzielać nas od życia.



Jak rozpoznać, że oddaliłaś się od siebie?

Może poznajesz to po zmęczeniu, które nie mija po jednej przespanej nocy. To nie jest zwykłe zmęczenie po intensywnym dniu. To jest głębsze wyczerpanie. To jest wyczerpanie, które mieszka w ciele, w Twoich barkach, w Twoim brzuchu, w jelitach, w Twojej szczęce, w Twoim płytkim oddechu.


Możesz odpoczywać, a jednak nie czuć się naprawdę wypoczęta.

Możesz mieć wolny dzień, a mimo to nie wiedzieć, co z nim zrobić.

Możesz położyć się wcześniej, a rano nadal czuć, jakbyś niosła coś ciężkiego w trakcie snu. Nasze ciało bardzo często wie pierwsze.

Zanim głowa znajdzie słowa, ciało zaczyna szeptać: „zatrzymaj się”, „posłuchaj mnie”, „nie możemy już tak dalej”.


Może poznajesz to po tym, że trudno Ci usłyszeć własne potrzeby. Kiedy ktoś pyta: „czego chcesz?”, a Ty zwyczajnie nie wiesz. Kiedy masz wybrać coś dla siebie, pojawia się napięcie w ciele. Kiedy dostajesz chwilę wolnego, zamiast radości czujesz pustkę albo niepokój. Bo przez lata mogłaś być bardziej wyczulona na potrzeby innych niż na swoje. Wiesz, co lubią Twoi bliscy, czego potrzebują dzieci, partner, rodzice, przyjaciele, klienci, współpracownicy. Wiesz, co trzeba zrobić, co kupić, co załatwić, co przewidzieć.


Ale kiedy pytanie wraca do Ciebie w postaci „a czego Ty potrzebujesz?” Robi się cicho.

Może poznajesz to po tym, że wszystko Cię drażni. Drobne rzeczy nagle są za głośne.

Czyjeś pytanie brzmi jak żądanie. Nieplanowana zmiana wyprowadza Cię z równowagi.

Ktoś czegoś od Ciebie chce, a Ty czujesz w środku opór, złość albo łzy.


I znów, pamiętaj proszę, że to nie znaczy, że jesteś zła, trudna czy niecierpliwa.

Czasem rozdrażnienie jest językiem przeciążonego układu nerwowego.

Czasem złość jest strażniczką granic, których zbyt długo nie było.

Czasem łzy są tym, co przez lata nie mogło się przebić przez zdanie: „muszę dać radę”.


Może poznajesz to po tym, że trudno Ci poczuć radość.

Niby są dobre momenty. Niby wiesz, za co możesz być wdzięczna.

Niby rozumiesz, że „powinnaś się cieszyć”. Ale coś w Tobie nie umie się rozluźnić.

Jakby radość była gdzieś za szybą. Jakby życie działo się obok, a Ty tylko próbowałaś za nim nadążyć. I może wtedy pojawia się poczucie winy. Może pojawiają się myśli z serii:

„Przecież mam tyle.”„Przecież inni mają gorzej.”„Przecież nie powinnam tak się czuć.”


Ale Twoje uczucia nie potrzebują porównania, żeby były ważne. To, że ktoś ma trudniej, nie odbiera prawdy Twojemu zmęczeniu. To, że masz za co dziękować, nie oznacza, że nie możesz jednocześnie czuć bólu, pustki, zagubienia albo tęsknoty za ukochaną osobą, ….. za sobą.


Może poznajesz to po tym, że żyjesz bardziej z głowy niż z ciała?

Analizujesz. Planujesz. Kontrolujesz. Przewidujesz scenariusze.

Próbujesz „ogarnąć” emocje, zamiast je poczuć.

Głowa pracuje bez przerwy, a ciało zostaje gdzieś w tle.


A przecież ciało jest domem. Nasze ciała nie są projektem do naprawy, ani narzędziem do „dowożenia kolejnych zadań”, ani czymś, co ma po prostu działać, dopóki Ty próbujesz wszystko utrzymać. Ciało jest miejscem, do którego można zawsze wracać. Nasze ciała są oddechem, ruchem, ale też ciszą. Są dotykiem dłoni położonej na sercu i pytaniem: „co ja naprawdę teraz czuję?”


Może poznajesz to po tym, że nie umiesz już być sama ze sobą. Włączasz telefon, serial, podcast, muzykę, wiadomości, przeglądasz Instagram. Robisz cokolwiek, żeby nie usłyszeć tej ciszy pod spodem. Nieświadomie ale jednak robisz.


Bo w ciszy mogłoby przyjść pytania, z którymi może boisz się skonfrontować?

„Czy ja naprawdę żyję swoim życiem?”

„Czy to, co niosę, wciąż jest moje?”

„Gdzie w tym wszystkim jestem ja?”


To są trudne pytania. Ale czasem właśnie one otwierają drzwi.


Nie po to, żeby wszystko natychmiast zmienić.

Nie po to, żeby od razu podjąć wielkie decyzje.

Ale po to, żeby przestać Siebie opuszczać i jednocześnie oszukiwać samą Siebie.



Powrót do Siebie nie musi być rewolucją

Czasem myślimy, że żeby wrócić do Siebie, to musimy wszystko przewrócić do góry nogami - odejść, zamknąć, zacząć od nowa, zrobić wielki plan aby stać się kimś innym.


A może powrót do Siebie zaczyna się dużo ciszej?

Od jednego prawdziwego oddechu. Od powiedzenia: „jestem zmęczona”.

Od przyznania: „nie wiem”. Od łagodnego „nie”. Od poproszenia o pomoc.

Od wyjścia na spacer bez telefonu. Od zapisania w notesie: „czego ja dziś potrzebuję?”

Od zauważenia, że od dawna byłaś bardziej lojalna wobec oczekiwań innych niż wobec własnego serca.


Powrót do Siebie nie jest egoizmem.

Jest przypomnieniem, że Ty też jesteś ważna, że Twoje ciało też ma głos, że Twoje zmęczenie nie jest przeszkodą, tylko informacją, że Twoje łzy nie są słabością, że nie musisz zasługiwać na odpoczynek.


Możesz wracać powoli, bez presji, w swoim rytmie i w swoi tempie.

Możesz wracać bez udowadniania komukolwiek, cokolwiek oraz bez naprawiania siebie na siłę.

Bo może wcale nie jesteś do naprawy, może jesteś do objęcia, do utulenia, do usłyszenia, do zobaczenia i do odzyskania, by w końcu ukochać Siebie.


Mam małe pytania na początek

Jeśli czujesz, że ten tekst poruszył w Tobie coś ważnego, może usiąść dziś na chwilę z notesem i zapytaj siebie:


Gdzie w ostatnim czasie najbardziej siebie opuściłam?

Na co mówiłam „tak”, choć moje ciało mówiło „nie”?

Czego potrzebuję, ale boję się do tego przyznać?

Co byłoby dziś jednym małym gestem powrotu do siebie?


Nie musisz znać wszystkich odpowiedzi od razu. Czasem wystarczy przestać uciekać od zadawania sobie pytań.


Jeśli w tym tekście odnalazłaś siebie, zapraszam Cię na warsztaty „Wracam do Siebie” - weekend dla kobiet, które chcą zatrzymać się, odłożyć ciężar i powoli wrócić do kontaktu ze sobą. Nie musisz wiedzieć dokładnie, czego potrzebujesz. Czasem wystarczy poczuć, że nie chcesz już dalej iść sama.


Weekendowe Warsztaty „Wracam do Siebie” to kameralna przestrzeń dla kobiet, które chcą się zatrzymać, odłożyć ciężar i powoli wrócić do kontaktu ze sobą. Będziemy pracować przez ciało, oddech, łagodną praktykę jogi, journaling, ceremonię kakao, kobiecy krąg, rytuał pożegnania starego oraz tworzenie Mapy Nowej Siebie.


Nie musisz mieć doświadczenia.

Nie musisz wiedzieć, co dokładnie czujesz.

Nie musisz przyjeżdżać z kimś.

Nie musisz być gotowa w idealny sposób ani czekać na idealny moment.

 

Wystarczy, że poczujesz, że nie chcesz już dalej iść sama.

Jeśli ten weekend Cię woła, to zapraszam.



Z miłością,

Malwina

 

Komentarze


Chcesz otrzymywać informacje o kolejnych postach, nowych eventach? Zapisz się do bazy Subskrybentek :-)

  • Grey Instagram Icon
  • Grey Facebook Icon
  • Grey Pinterest Icon

© 2026 by Sat Nam Life. Proudly created with Love, Happiness, Gratitude and cup of coffee

bottom of page