Szukaj

OSĄDZANIE INNYCH i SIEBIE

Osądzając innych, zapewniamy sobie szybkie poczucie posiadania racji. Osądzanie staje się naszą podporą gdy czujemy się niepewni, zranieni, bezbronni. Dzięki osądzaniu innych natychmiast czujemy się lepsi, mądrzejsi, sprytniejsi, bardziej oświeceni, zdrowsi czy bogatsi, podnosimy poczucie własnej wartości w sposób natychmiastowy.

Natomiast prawda jest taka, że jest to bardzo krótkoterminowy zastrzyk dobrego samopoczucia. Osądzanie innych lub siebie samego to nic innego jak oddzielenie się od miłości.

W chwili gdy zaczynamy postrzegać siebie jako oddzielonych od innych wybieramy fałszywy system przekonań, niezgodny z naszą naturą bo w głębi duszy wszyscy jesteśmy kochającymi, serdecznymi, współczującymi ludźmi.


W dobie portali społecznościowych, mnóstwo ludzi popada w stany lękowe czy nawet depresyjne porównując się do innych osób, które zamieszczają starannie wyselekcjonowane zdjęcia na Instagramie, przygotowane opisy wspaniałych wakacji na Facebooku’u,

odniesionych sukcesów, zdobytych kolejnych celów.

W każdym z nas jest nawyk osądzania – u jednych w mniejszym, a u innych w większym stopniu rozwinięty. Osądzanie budzi w nas uczucia o bardzo niskich wibracjach np. zazdrość, frustrację czy nienawiść albo w przeciwną stronę – karmimy swoje ego i dowartościowujemy się

w momencie gdy osądzamy czyjeś zachowanie, popełnione błędy, wygląd.

Czy czujemy się dobrze? Może przez chwilę tak ale jest to bardzo krótkotrwałe uczucie,

bo przecież to nie jest prawda o nas. Zaledwie kilka chwil po wystawieniu komuś „laurki” czujemy spadek energii, a nasz umysł pogrąża się w ciemności i nie jest mu z tym dobrze.


Gdy osądzamy kogoś, natychmiast odcinamy się od miłości.

Gdy jesteśmy odcięci od miłości – tracimy poczucie bezpieczeństwa.

Gdy tracimy poczucie bezpieczeństwa, natychmiast pojawia się lęk.

Automatycznie zaczynamy walkę z lękiem poprzez atakowanie i znowu osądzanie innych.

W ten sposób walczymy o poprawienie swojej samooceny, a tym samym rozwijamy swoje ego, które już jest bardzo przepełnione lękiem.

Kurs Cudów mówi, że w tym właśnie momencie karmimy swoje ego, które powoduje,

że zaczynamy czuć się mniej lub bardziej wyjątkowi od innych.

W tym właśnie momencie wpadamy w tzw. „błędne koło osądzania” i tak naprawdę z każdym kolejnym osądem zaczynamy czuć się coraz gorzej, z każdym kolejnym osądem oddzielamy się jeszcze bardziej od miłości, od prawdy, od siebie samych.


Osądzanie może stać się uzależnieniem. Uciekanie od własnego poczucia winy i cierpienia poprzez projektowanie ich na innych jest naszym sposobem na znieczulenie się.

Jak każda dobra używka, tak i osądzanie łagodzi ból, frustrację i gniew.

Doskonałym przykładem tutaj jest „plotkowanie”. Plotkując z innymi, masz wrażenie,

że nawiązujesz z nimi więź, a tak naprawdę wspólnie przerzucacie swój ból na inną osobę. Plotka jest szczególnie paskudna, może w natychmiastowy sposób poprawić nam nastrój ponieważ daje nam chwilowe wytchnienie od atakowania i osądzania siebie samego.

Osądzanie jest często nieświadomie wybierane przez nas, abyśmy nie musieli stawiać czoła bólowi jaki skrywamy wewnątrz siebie.

O ileż to jest łatwiejsze niż stawania twarzą w twarz z własnymi ranami, słabościami, niedociągnięciami? Często nieświadomie boimy się stawić czoła swoim,

najgłębszym ranom i dlatego na zewnątrz projektujemy osądy – czujemy się natychmiast lepsi, godniejsi, bardziej wartościowi.


Regularne osądzanie, zazdrość czy negatywne nastawienie do ludzi staje się nawykiem,

bo gdy powtarzamy w kółko jakieś zachowanie, wzmacniamy ścieżki neuronowe w naszym mózgu i z czasem to zachowanie staje się naszą drugą naturą.

Im częściej je powtarzasz, tym bardziej w nie wierzysz.





Czy można wyjść z tego błędnego koła osądzania? Czy można uzdrowić się z tego nawyku?

Oczywiście, że można natomiast jest to proces. Oddzielając się od miłości, natychmiast pogrążamy się w złym śnie. Uzdrowienie polega na przebudzeniu się z tego snu i odzyskanie spokoju, czyli wrócenie do miłości. Destrukcyjne są zarówno niewinne osądy i oceny innych

jak i jawne negatywne nastawienie, atakowanie innych, zazdrość.


Ostatnie dwa lata to dla mnie bardzo intensywny czas rozwoju duchowego. Obiecałam sobie, wchodząc na tę ścieżkę, że będę zawsze żyła w prawdzie. SAT NAM znaczy jestem prawdą, prawda to moja tożsamość. Skoro blog i teraz już firmę nazwałam SAT NAM LIFE, to dałam sobie oraz publicznie przyrzeczenie do życia w prawdzie. To zobowiązuje.

I zgodnie z tą zasadą muszę przyznać się sama przed sobą, że niejednokrotnie sama ponoszę na tym polu porażkę i osądzam innych. Moje Ego też próbuje mnie z różnej strony „dopaść” i testuje mnie. Natomiast za absolutnie mój ogromny sukces uważam, fakt iż wyłapuję moment kiedy już czuję, że Ego próbuje wejść do gry, kiedy wkręcam się w okropne koło osądów, wydawania na czyjś temat ocen. Wiem, że wtedy jest TEN moment aby natychmiast powiedzieć sobie STOP, zatrzymać się i przeanalizować sytuację. Czy to jest moja droga, na której chcę być?

Czy czuję się z tym OK, że osądzam czyjeś zachowanie? Czy ja mam prawo osądzać kogokolwiek? Każdy ma swoją drogę do przejścia, każdy ma swoją karmę i tak naprawdę nie mnie ani nikomu innemu osądzać.


Natomiast, wyjście z błędnego koła osądzania nie jest łatwym procesem ale można sobie z nim poradzić poprzez kilka narzędzi. Będąc na ścieżce rozwoju duchowego wyraźnie poczułam, że jeszcze ten jeden element czasami obniża moje wibracje energetyczne. Chciałam zmierzyć się z tym i spróbować poradzić sobie z nawykiem osądzania. Zaczęłam analizować mój system myślenia, działanie podstępne mojego Ego, dałam sobie czas na medytację, na zwolnienie tempa aby przez kilka dni przemyśleć i poukładać sobie w głowie, przepracować pewne tematy. Robiłam w tym czasie sporo notatek, sięgnęłam z pytaniami do Kursu Cudów, z którym codziennie pracuję oraz natrafiłam w tym czasie na świetną książkę Gabrielle Bernstein „Judgement Detox”, gdzie w super klarowny sposób Gabby dzieli się swoimi narzędziami,

które pomogły z kolei jej w „procesie oczyszczania z osądzania”.

Zatem od czego możemy zacząć?


Po pierwszespróbuj stać się obserwatorem, który nie ocenia własnych ocen.

W uczciwy sposób przyjrzyj się swojemu umysłowi, zobacz jak się czujesz gdy oddzielasz się od miłości, zastanów się dlaczego to sobie robisz? Osądy są często naszym najsilniejszym mechanizmem obronnym. Pomagają nam bronić się przed naszą słabością.

Obserwowanie własnych osądów bez osądzania to przepiękna praktyka, która jest pierwszym krokiem w procesie oczyszczania. Pomaga uświadomić nam w jaki sposób oddzielamy się od innych, od świata. Wymaga od nas uczciwej obserwacji naszych myśli i działań.

Nikt z nas nie jest święty pod względem osądzania. Żyjemy dziś w świecie pełnym osądów i wydawania ocen. To dotyczy każdego z nas. Dlatego uszanuj swoje rany, swoje dotychczasowe postępowanie. Dziś mamy już świadomość, że prawdziwej ulgi doznamy dopiero w momencie gdy szczerze spojrzymy prawdzie w oczy, zauważymy swoje osądy i zrozumiemy, że to jest nic innego jak tylko nasz lęk. To jest lęk, że nie jestem wystarczająco dobra, że nie zasługuję na miłość itd. itp. (niech każdy wpisze tutaj swoje własne lęki).


Rzucając światło na swój lęk, zaczynamy rozumieć, że nie mamy przed czym uciekać. Zaobserwuj swój lęk i osądy oraz potraktuj je jako wzorce "uzależnieniowe", a nie jako cechy Twojej osobowości. To jest proces. Nie da się rzucić światła na swoje lęki i całą ciemność za jednym razem. Spokojnie. Daj sobie czas. To, że czujesz gotowość do uzdrowienia swojego umysłu już stawia Ciebie na pozycji wygranej. Obserwowanie własnych osądów jest aktem miłości własnej i wielkim krokiem w kierunku uzdrowienia.


Po drugieodpuść i poproś Wszechświat o pomoc.

Wszyscy mamy potrzebę kontroli. Osądzanie jest jednym z powodów kiedy nam się wydaje, że nadal kontrolujemy sytuację oraz tym samym czujemy się bezpiecznie.

Aby się wyzwolić z osądzania musimy zacząć słuchać głosu, który wykracza poza nasz umysł. Podczas medytacji poproś o wsparcie, poproś o wskazówki w jaki sposób mógłbyś sobie poradzić z nawykiem osądzania, zazdrości czy ataku. Możemy otrzymywać wskazówki na wszelkie sposoby: w tekście właśnie usłyszanej piosenki, w przeczytanym wersie w książce, może w postaci słów znajomego z którym akurat rozmawiamy. Twoja wewnętrzna mądrość sprowadzi Twoje myśli z powrotem do miłości na wiele różnych sposobów.

Już sam akt odpuszczenia i poproszenia o prowadzenie jest rodzajem modlitwy, jest niesamowitym krokiem pokazującym naszą gotowość do uzdrowienia.

Bądź uważny na wskazówki i znaki, jakie zaczniesz otrzymywać od Wszechświata.


Gdy uświadomisz sobie, że Twoje osądy są jedynie reakcjami na własny lęk, możesz wybrać spokój i oddaj je wyższej mocy. W ten sposób odbierasz moc swoim osądom.

Modląc się i prosząc o wskazówki od Wszechświata, zapraszasz miłość do swojego umysłu i natychmiast zmieniasz swoje przekonania. Miłość to niewidzialne pole niesamowicie pozytywnej energii, która nas do siebie przyciąga. Kiedy poczujemy się w polu miłości bezpiecznie, szczęśliwie i spokojnie, pragniemy doświadczać tego więcej.


Według Kursu Cudów „modlitwa jest środkiem cudów”. Kiedy zaczynamy się modlić

(nie ważne czy nazwiemy, że to będzie Bóg, Budda, Stwórca, Wszechświat) zaczynamy dostrzegać miłość zamiast pielęgnować w sobie lęk, zaczynamy ufać w mądrość Wszechświata zamiast osądzać na przyziemnym poziomie. Modlitwa jest duchowym oczyszczeniem umysłu z atakujących tendencji ego i przypomnieniem sobie o miłości. Modląc się o to aby osoba,

którą wczoraj osądzaliśmy, dziś zaznała szczęścia, miłości i spokoju, jakich sami pragniemy zaznać, obalamy działanie ego i pozwalamy aby miłość totalnie wypełniła nasz umysł.

Uwolnij się od potrzeby kontroli i zaufaj swojej wewnętrznej mocy i odważnie za nią podążaj.

Nie ma nic potężniejszego jak odpuścić i pozwolić się prowadzić duchowi, pozwolić aby Twoje życie stało się cudownym snem.


Po trzeciespójrz na osobę, którą osądzasz, jakbyś widział ją po raz pierwszy.

To jest piękne narzędzie jakie opisuje Gabby w swojej książce. Nigdy wcześniej o tym nie pomyślałam. A w ten właśnie sposób jak piękną i czystą energię zaczynamy wysyłać do tej osoby. Spojrzenie na daną osobę, tak jakbyś widział ją pierwszy raz, jest jedną z najcudowniejszych praktyk duchowych, które pomogą Tobie uporać się z nawykiem osądzania.

W ten sposób podchodząc do osób i problemów, jakie pojawiają się w naszym życiu, możemy spokojnie realizować nasz cel na ziemi, „(..) a jest nim bycie światłem i dostrzeganie światła w innych, w każdej napotkanej na naszej drodze osobie”.


Przede wszystkim aby ujrzeć w danej osobie niewinność musimy zaakceptować ją,

taką jaką jest. To jest najwyższy wymiar miłości. Najgorsze, co możemy zrobić, to próba zmiany zachowania czy postawy danej osoby. Jeśli zaakceptujemy daną osobę, odpuścimy jej i przebaczymy, tym samym poczujemy spokój i wyzwolimy się.

Ten krok jest bardzo trudny ale musimy wiedzieć jedno, że podobnie jak my, ta osoba też ma swojego wewnętrznego przewodnika, który prowadzi ją i z jakiegoś powodu zachowuje się ona w taki a nie inny sposób. Z jakiegoś powodu musi przepracować to w taki a nie inny sposób.

Nie walcz z tym. Zaakceptuj to.


Kurs Cudów uczy – „duch akceptuje, a ego analizuje”.

Wszelkie osądy w naszym umyśle to nic innego jak postrzegania świata z perspektywy ego, a ta perspektywa jak już wiemy opiera się na oddzieleniu i na atakowaniu.

Ważne jest również aby zaakceptować siebie !! Akceptując innych ludzi dajemy im przestrzeń do rozwoju, natomiast akceptując siebie, oczyszczamy swoją przestrzeń, robiąc tym samym miejsce na coś nowego. Marianne Williamson mówi: „Odpuść sobie swoją historię, aby Wszechświat mógł napisać dla Ciebie nową”. W ten sposób zachęcasz Wszechświat aby napisał nowy scenariusz Twojego życia. Akceptacja daje wolność !!!


Czasami bardzo trudno jest zaakceptować czyjeś zachowania np. przemoc w domu, gwałt, zdradę, oszustwo. Jeśli w osobie, którą osądzasz nie potrafisz znaleźć nic pozytywnego,

jest Ci trudno zaakceptować dane zachowanie, spróbuj skoncentrować się na tym, czego nauczyła Ciebie ta sytuacja, ta relacja z tą osobą, jak bardzo wzmocniła Ciebie, jakie pozytywne, pomocne osoby poznałeś dzięki tej sytuacji. Pamiętaj, że nic nie dzieje się bez powodu.

Może właśnie dlatego miałeś znaleźć się w danej, przykrej czy nawet tragicznej dla Ciebie sytuacji, abyś w kolejnym kroku był bardziej świadomy, odważny, silniejszy? Abyś otoczył się innymi osobami, abyś przepracował swój ból, odpuścił i wszedł na wyższe poziomy wibracji energetycznych?


Osoba, która wzbudza w Tobie negatywne uczucia może stać się Twoim nauczycielem ponieważ ukazuje Tobie pewne części Twojej istoty, której nie chcesz dopuścić do głosu, nie chcesz w sobie uzdrowić. Zatem przekształć swój osąd we WDZIĘCZNOŚĆ I podziękuj tej osobie (przynajmniej w duchu, w ciszy domowego ogniska), za to, że pokazuje Tobie coś bardzo ważnego, dzięki czemu możesz się dalej uczyć i rozwijać na swojej duchowej ścieżce. Dostrzeż w tej osobie swojego nauczyciela, który pokazuje Tobie piękny program nauczania. Rozpoznaj siebie w tej osobie.

Jedna z pięciu sutr, jakie pozostawił po sobie Yogi Bhajan mówi:

„Rozpoznaj siebie w drugim człowieku”.


Włącz WSPÓŁCZUCIE I WSPÓŁODCZUWANIE, nie oddzielaj się od niego. Zauważ w ludziach ich niewinność, poprzez uhonorowanie tego co przeszli, czego doświadczyli, jakie mieli postawione wyzwania, czemu musieli stawić czoło. Postaraj się skierować światło na drugiego człowieka, akceptując go, włączając jednocześnie w swoim umyśle WSPÓŁCZUCIE I WSPÓŁODCZUWANIE.

WSPÓŁCZUCIE I WSPÓŁODCZUWANIE pomaga nam dostrzec w osobie, którą osądzamy trud, ból oraz cierpienie. Dzięki współczuciu jesteśmy w stanie dostrzec czyjąś niewinność.

Nie musimy darować wyrządzonych nam krzywd. Natomiast co jest niesamowicie ważne dla nas - odczuwając do danej osoby współczucie i współodczuwanie wyzwalamy siebie na poziomie duchowym.


Po czwarte – medytując przetnij więzy

Medytacja to potężne i niesamowite narzędzie. Medytując możesz pomóc sobie w przekształceniu relacji z innymi osobami ale również relacji z samym sobą. Medytując możesz dostroić się do energii miłości i natychmiast zaprosić tą piękną potężną siłę do swojego wnętrza. W jej obecności znika przeszłość i rozpuszczają się wszelkie osądy, zazdrość, frustracja, lęk.


Kiedy nawiązujemy relację z drugą osobą nasze energie łączą się, zwłaszcza w momencie gdy doświadczamy czegoś bardzo emocjonalnego. Więzy energetyczne powstają również w momencie zawarcia małżeństwa, umowy biznesowej czy też złożonej obietnicy.

Gdy w pewnym momencie zaczynamy kogoś osądzać tworzymy niewidzialną nić, która wiąże nas z tą osobą. Łączące nas więzy energetyczne cały czas podtrzymują cierpienie.

Z ich powodu możemy czuć się słabi, zmęczeni, wypaleni. To jest też powód dlaczego tak ciężko jest nam zapomnieć o nieudanym, byłym partnerze czy kiepskiej relacji biznesowej. Pamiętajmy, że brak kontaktu fizycznego nie wystarczy aby zerwać to połączenie. Konieczne jest oczyszczenie tej relacji na poziomie duchowym. Będąc w połączeniu z osobą, którą osądzamy, która wyrządziła nam krzywdę, przez którą mamy problemy i cierpimy - niesamowicie obniżamy nasze wibracje energetyczne. Kolejnym krokiem jest przyciąganie do siebie innych osób na podobnym poziomie energetycznym, czyli niskim, którzy tylko wzmacniają nas w poczuciu oddzielenia, w coraz bardziej negatywnym nastawieniu.

Zaczynamy infekować się negatywną energią.


Aby zakończyć ten proces musimy jak najszybciej odciąć więzy energetyczne. W tym niesamowicie pomoże nam medytacja. Medytacja pozwoli wysłać komunikat do Wszechświata, że już mamy dość osądzania, że jesteśmy gotowi zakończyć ten nawyk, że chcemy zadbać o poprawę swojego stanu psychicznego. Nie musimy starać się tego zrozumieć.

Jedyne co musimy zrobić to czuć w sobie chęć przebaczenia, odczuwania współczucia do danej osoby ale też do siebie (że naraziliśmy siebie na takie negatywne emocje).

Medytując możemy uwolnić się od żalu i cierpienia, możemy zacząć wybaczać innym i sobie. Zaufaj, że już sama intencja przebaczenia wystarczy aby Twoja wewnętrzna mądrość, Twój wewnętrzny przewodnik poprowadził Ciebie z powrotem do miłości, aby pomógł uporządkować Twoje myśli poprzez uzdrawiającą moc przebaczania, akceptacji i współczucia.

Gabrielle Bernstein w swojej książce przedstawia kilka cudownych medytacji pomagających właśnie w odcięciu więzów energetycznych oraz jeszcze więcej narzędzi pomocnych

w procesie oczyszczania się z osądów, z uczuć nienawiści czy zazdrości.


Czy przerobione lekcje pomogły mi? Myślę, tak.

Oczywiście, prawda jest taka, że OSĄDZANIE jest wszechobecne i dotyczy każdego z nas.

I codziennie jesteśmy narażeni na sytuacje, w których będziemy aż pragnęli kogoś osądzić. Mając świadomość jak bardzo ten nawyk obniża nasze wibracje energetyczne, jak bardzo nas osłabia, tym bardziej nasze Ego będzie nas testować.


Dziś zauważam cudowny nowy nawyk, jaki w sobie sukcesywnie wypracowuję – jak tylko czuję, że mogę dać się sprowokować i wydać osąd nad jakąś osobą czy sytuacją, natychmiast włącza mi się myślenie w stylu: „Hej stop!!! WSPÓŁCZUCIE I WSPÓŁODCZUWANIE!”

I już z automatu staram się zrozumieć tę osobę, poczuć się przez chwilę tą osobą.

W kolejnym kroku włącza mi się AKCEPTACJA. Nie mam ochoty infekować siebie negatywną energią. Ze spokojem w sercu akceptuję tę sytuację czy zachowanie tej osoby.

Oceniam czy mam ochotę dalej z nią rozmawiać, współpracować itd.

To oczywiście zależy od sytuacji i od osoby – zupełnie inaczej wygląda nasza reakcja na osobę, która np. snuje się przed nami, kiedy my jadąc samochodem spieszymy się na spotkanie, inaczej wygląda sytuacja gdy z jakiegoś powodu wyprowadzi nas z równowagi dziecko, mąż, teściowa czy partner biznesowy, a jeszcze inaczej gdy ktoś nas skrzywdzi, oszuka.

Codziennie mierzymy się z sytuacjami różnej wagi, codziennie mamy kontakt z osobami, które pozytywnie i negatywnie na nas wpływają. Codziennie możemy wydawać tysiące osądów.

Ale zawsze pamiętajmy, że najważniejsze jest abyśmy czuli w sercu spokój, miłość i szczęście, abyśmy nie oddalali się od swojej Prawdy, a to możemy osiągnąć tylko poprzez takie uczucia jak:


WSPÓŁCZUCIE, WSPÓŁODCZUWANIE, AKCEPTACJA, PRZEBACZANIE i WDZIĘCZNOŚĆ.


Jeżeli te magiczne słowa non stop wibrują w naszym umyśle, te emocje wypełniają nasze serce, wtedy zawsze jesteśmy połączeni ze Źródłem, ze Wszechświatem,

zawsze płyniemy z falą we właściwym kierunku.


Jedynym sposobem na bycie stale szczęśliwym jest zrozumienie, że uczucie szczęścia

zależy po prostu od dostrojenia się do Źródła w swoim wnętrzu

Esther Hicks i Abraham








2,189 wyświetlenia2 komentarz
  • Grey Instagram Icon
  • Grey Facebook Icon
  • Grey Pinterest Icon

© 2020 by Sat Nam Life. Proudly created with Love, Happiness, Gratitude and cup of coffee

  • Grey Instagram Icon
  • Grey Facebook Icon
  • Grey Pinterest Icon