top of page
  • Grey Instagram Icon
  • Grey Facebook Icon
  • Grey Pinterest Icon
Szukaj

Wrześniowa podróż. Od zaćmienia do pełni. Od puszczania do „JA JESTEM”

1 wrz
6 minut(y) czytania

Wrześniowa podróż przebiegać będzie pomiędzy tymi dwoma biegunami.

Będzie to podróż nie pomiędzy duchowością a codziennością,

lecz ku miejscu, w którym jedno wreszcie przestaje być oddzielone od drugiego.

Jak można przejść przez ten miesiąc bardziej świadomie?

Nie jak przez „prognozę tego, co musi się wydarzyć”, ale jak przez mapę wewnętrznej podróży.

Bo astrologia może być symbolem. Ale finalnie to my wybieramy, co z tym symbolem zrobimy.



Sierpień pożegnał nas mocno.

28 sierpnia Księżyc osiągnął pełnię w Rybach i jednocześnie wszedł w częściowe zaćmienie.

Światło spotkało się z cieniem. To, co zwykle widoczne, na chwilę zaczęło znikać.

I może właśnie taki był sens tego momentu również dla nas.

Nie po to, żeby cokolwiek nam odebrać. Ale żeby pokazać, że czasem dopiero wtedy,

kiedy światło na chwilę gaśnie, możemy zobaczyć to,

czego wcześniej nie chciałyśmy albo nie potrafiłyśmy dostrzec.


Pełnia w Rybach symbolicznie dotyka tego, co subtelne: emocji, intuicji, pamięci, marzeń, tęsknot, iluzji, wiary i wszystkiego tego, czego nie da się objąć samym rozumem.


Naprzeciwko niej stało Słońce w Pannie.

Ryby mówią: poczuj.

Panna odpowiada: zobacz, co z tym zrobisz w swoim życiu.


I właśnie pomiędzy tymi dwoma biegunami zaczyna się nasza wrześniowa podróż.

Nie pomiędzy duchowością a codziennością.

Ale ku miejscu, w którym jedno wreszcie przestaje być oddzielone od drugiego.

Bo prawdziwa zmiana nie dzieje się wtedy, kiedy coś zrozumiemy podczas medytacji.

Dzieje się wtedy, kiedy następnego dnia odpowiadamy inaczej na stary bodziec.


Kiedy nie wracamy automatycznie do dawnej reakcji.

Kiedy potrafimy powiedzieć:

„Tak. Znam to miejsce. Ale ja już nie jestem tą samą osobą.”


Zaćmienie powiedziało - zobacz to, co wychodzi z cienia

Zaćmienia od zawsze robiły na ludziach ogromne wrażenie.

Astronomicznie są pięknym, całkowicie naturalnym spotkaniem światła, Ziemi i Księżyca.

Astrologicznie natomiast stały się symbolem momentów kulminacyjnych,

odsłonięcia czegoś, czego nie da się już „odzobaczyć”.


I właśnie tak czuję energię końca sierpnia. Nie jako katastrofę.

Nie jako zapowiedź wielkich wydarzeń.

Raczej jak światło skierowane w miejsce, do którego długo nie zaglądałyśmy.

Może zobaczyłaś swoją starą ranę?

Może czyjąś ocenę?

Może lęk przed odrzuceniem?

Może zachowanie, które kiedyś wytrąciłoby Cię z równowagi?

Może znów pojawił się człowiek, sytuacja albo wspomnienie, które kiedyś bardzo bolało?


I nagle odkryłaś:

to wciąż jest ten sam bodziec… ale ja już reaguję inaczej.


To jest właśnie jedna z najpiękniejszych form przemiany.

Nie wtedy, kiedy przeszłość znika.

Ale wtedy, kiedy przeszłość wraca i nie ma już nad nami tej samej władzy.


1–9 września

Nie spiesz się, żeby natychmiast wiedzieć

Pierwsze dni września są jeszcze drogą w dół.

Księżyc ubywa.

Po kulminacji przychodzi przestrzeń na integrację.

I to jest moment, którego bardzo często nie umiemy sobie dać.

Zdarza się coś ważnego, coś rozumiemy, coś puszczamy.

I natychmiast chcemy wiedzieć: „No dobrze, to co dalej?”

A może właśnie nie trzeba jeszcze wiedzieć.

Może pierwsza część września mówi: nie buduj od razu nowej historii.


Najpierw zobacz, co naprawdę się skończyło. Co straciło swoje znaczenie.

Co nadal próbujesz podtrzymywać wyłącznie dlatego, że było częścią Ciebie przez wiele lat.

Czasem największą pracą nie jest stworzenie nowego.

Czasem największą pracą jest pozwolenie staremu odejść

bez ciągłego reanimowania go myślami.


10 września

Kosmos zmienia ton

W okolicach 10 września astrologicznie dzieje się sporo.

Wenus przechodzi do Skorpiona, a Merkury wchodzi do Wagi.

Uran z kolei rozpoczyna retrogradację w Bliźniętach.

W symbolicznej astrologii to niezwykle ciekawa mieszanka.


Wenus w Skorpionie pyta: czy to jest prawdziwe?

Nie pyta: czy wygląda dobrze?

Nie pyta: czy dobrze się o tym opowiada?

Ale pyta: czy pod powierzchnią nadal jest życie?


Merkury w Wadze z kolei zaprasza do zobaczenia więcej niż jednej perspektywy.

Nie po to, żeby znowu zwątpić w siebie.

Ale żeby przestać mylić własną prawdę z jedyną możliwą prawdą.

A Uran w retrogradacji może symbolicznie skierować rewolucję do wewnątrz.

Mniej: „zmienię cały świat”.

Więcej: „zobaczę, które moje przekonania naprawdę są moje.”


I wtedy przychodzi 11 września.

11 września

Nów. Punkt zero.

11 września nad ranem Słońce i Księżyc spotykają się w Pannie, około 18°25'.

To nów czyli najciemniejszy moment cyklu, w którym Księżyca praktycznie nie widzimy.

I właśnie w tej ciemności jest dla mnie coś niezwykłego.

Bo Księżyca nie widać ale przecież on nadal jest cały.

Nie brakuje mu żadnego fragmentu. Nie stał się mniejszy, nie przestał istnieć.

Po prostu nie odbija w tej chwili światła w naszą stronę.


I może jest w tym jedna z najważniejszych metafor września:

nie wszystko, czego nie widzę, przestało istnieć.

Nie każda cisza jest pustką.

Nie każda ciemność jest końcem.

Nie każda strata oznacza brak miłości.

Czasem właśnie tam, gdzie niczego już nie możemy zobaczyć oczami,

zaczyna się zupełnie inny rodzaj widzenia.


Nów w Pannie nie mówi: „wymyśl siebie od nowa”.

Panna jest bardziej konkretna.

Pyta: jak to, czego nauczyło Cię życie, będzie wyglądało jutro rano?

Jak będziesz mówić?

Jak będziesz wybierać?

Jak będziesz dbać o ciało?

Jak będziesz stawiać granice?

Do czego nie będziesz już wracać?

Komu przestaniesz tłumaczyć swoją wartość?

Bo możemy mieć najpiękniejsze duchowe wglądy na świecie.

Ale dopiero codzienność pokazuje, czy naprawdę stały się częścią nas.


Dla mnie osobiście 11 września już zawsze będzie dniem szczególnym.

Tego dnia, dwa lata temu przeszedł na druga stronę mój kochany synek Kostek.

I to był dla mnie już wtedy punkt zero w moim życiu.

W tym roku synchroniczność nowiu z dniem 11 września ma dla mnie szczególne znaczenie. Jakby Kosmos chciał mi powiedzieć:


„Kostka nie będzie widać. A jednak On będzie cały.

Tak jak Księżyc w nowiu jest niewidoczny dla oczu, a przecież ani odrobinę mniej pełny.

Miłość też nie znika tylko dlatego, że nie możemy już zobaczyć jej w dawnej formie.” ❤️


12–18 września

Sprawdź, co jest intuicją, a co projekcją

Po nowiu zaczyna rosnąć światło. Ale na początku jest go bardzo niewiele.

I może właśnie dlatego kolejne dni są dobrym momentem na uważność.

Nie wszystko, co czujemy, jest „znakiem”. Nie każda intensywna emocja jest intuicją.

Nie każda myśl, która przychodzi podczas medytacji, jest głosem duszy.

Czasem przemawia przez nas lęk, dawne doświadczenie, potrzeba kontroli.

Czasem przemawia ogromna nadzieja.


Duchowa dojrzałość nie polega przecież na tym, żeby każdej synchroniczności

oddać władzę nad swoim życiem.


Przeciwnie, według mnie duchowa dojrzałość polega na tym,

żeby coraz głębiej słuchać siebie ale jednocześnie pozostać w kontakcie z rzeczywistością.

Możemy ufać swojej intuicji i sprawdzać fakty.

Możemy czytać symbole i podejmować własne decyzje.

Możemy słuchać nauczycieli i nie oddawać im siebie.

Możemy wierzyć w prowadzenie i nadal pozostawać autorami, kreatorami własnego życia.


18 września

Pierwszy test nowego

18 września Księżyc dochodzi do pierwszej kwadry.

Symbolicznie to moment, kiedy to, co zasiane podczas nowiu, zaczyna spotykać rzeczywistość.


I wtedy przychodzi piękne pytanie: czy nowe jest już tylko myślą, czy stało się wyborem?


Bo łatwo powiedzieć: „już nie potrzebuję cudzej akceptacji”.

Trochę trudniej naprawdę wyjść z czymś do świata i pozwolić komuś tego nie polubić.


Łatwo powiedzieć: „ufam sobie”.

Trochę trudniej podjąć decyzję, kiedy ktoś bliski uważa inaczej.


Łatwo powiedzieć: „kocham siebie”.

Trochę trudniej postawić granicę, kiedy jej postawienie może kogoś rozczarować.


I właśnie tam zaczyna się prawdziwa praktyka.


23 września

Równonoc. Światło spotyka cień

23 września Słońce wchodzi do Wagi i rozpoczyna się astronomiczna jesień.

W Polsce równonoc przypada około 2:05 w nocy.


To jeden z moich ulubionych symboli, kiedy światło i ciemność dochodzą do równowagi.

Nie wygrywa jedno, ani nie przegrywa drugie. Oba są częścią całości.


I może właśnie tego uczy nas wrzesień.

Nie chodzi o to, żeby pozbyć się wszystkich ran.

Nie chodzi o to, żeby już nigdy niczego się nie bać.

Nie chodzi o to, żeby stać się tak „świadomą”, że nic więcej nas nie dotknie.


Chodzi o to, żeby umieć pomieścić siebie całą, czyli tę odważną i tę przestraszoną,

tę pewną siebie i tę, która czasem nadal pyta: „czy na pewno?”

Tę, która ufa życiu oraz tę, która czasami chciałaby dostać od niego gwarancję.


Dojrzałość nie jest brakiem cienia.

Dojrzałość jest świadomością, że cień nie musi już prowadzić.


26 września

Pełnia w Baranie: JA JESTEM

I wreszcie dochodzimy do kolejnej pełni. 26 września Księżyc osiągnie pełnię w Baranie ok. 3°37'.


I zobacz, jak pięknie zmienia się język tej podróży.

28 sierpnia — Ryby

Rozpuszczanie.

Czucie.

Puszczanie.

Zaufanie.

Cień.


11 września — Panna.

Porządkowanie.

Integracja.

Codzienność.

Praktyka.


A 26 września — Baran.

JA JESTEM.

Nie „kim powinnam być?”

Nie „jak widzą mnie inni?”

Nie „czy ktoś to zaakceptuje?”


Po prostu: JA JESTEM.


Baran jest pierwszym znakiem zodiaku.

Archetypicznie reprezentuje początek, odwagę, instynkt życia, ruch

i prawo do zajmowania swojego miejsca.

A naprzeciwko niego stoi Słońce w Wadze.

Czyli pojawia się jedna z najważniejszych osi naszego życia:


JA — MY.


Jak być w relacji i nie zgubić siebie?

Jak kochać i nie zniknąć?

Jak słuchać innych i nie pozwalać, żeby ich głos był głośniejszy od własnego?

Jak należeć do świata, nie zdradzając siebie po drodze?

Może właśnie po to była cała ta podróż?


Nie po to, żeby przestać kochać innych.

Nie po to, żeby stać się twardą.

Nie po to, żeby powiedzieć: „nikogo nie potrzebuję”.


Ale żeby dojść do miejsca:

„Mogę Cię kochać i nadal pozostać sobą.”

„Mogę słuchać Twojej opinii i nie oddawać jej prawa do definiowania mnie.”

„Mogę być częścią MY, nie przestając być JA.”


Wrześniowa podróż

Gdybym miała zamknąć cały ten czas w kilku zdaniach, powiedziałabym:

28 sierpnia - zobacz.

Zobacz to, co wychodzi z cienia.

Pierwsze dni września - puść.

Nie zabieraj wszystkiego ze sobą dalej tylko dlatego, że nosiłaś to długo.

10 września - zakwestionuj stare przekonania.

Czy naprawdę nadal są Twoje?

11 września - wejdź w ciszę.

Nie wszystko, czego nie widzisz, przestało istnieć.

18 września - wybierz.

Niech nowa świadomość stanie się działaniem.

23 września - pomieść światło i cień.

Nie musisz niszczyć jednej części siebie, żeby kochać drugą.

26 września - powiedz: JA JESTEM.

Nie głośniej od innych i nie przeciwko komuś.


Po prostu wystarczająco wyraźnie, żeby wreszcie usłyszeć samą siebie.

I może właśnie taka jest wrześniowa podróż. Nie jest to podróż do kogoś nowego.

Ale jest to kolejny etap powrotu, do czego?

Do miejsca, z którego coraz rzadziej trzeba już wychodzić,

żeby SZUKAĆ SIEBIE gdzieś indziej.

Do Domu.


z miłością

Malwina

Komentarze


Chcesz otrzymywać informacje o kolejnych postach, nowych eventach? Zapisz się do bazy Subskrybentek :-)

  • Grey Instagram Icon
  • Grey Facebook Icon
  • Grey Pinterest Icon

© 2026 by Sat Nam Life. Proudly created with Love, Happiness, Gratitude and cup of coffee

bottom of page