top of page
  • Grey Instagram Icon
  • Grey Facebook Icon
  • Grey Pinterest Icon
Szukaj

Przypomnij sobie. Przeddzień pełni i zaćmienia Księżyca.

Na początku sierpnia napisałam o zbliżającej się sierpniowej podróży.

O trzech progach, przez które będziemy przechodzić:

SKRZYDŁA - ODWAGA - WOLNOŚĆ

Nie wiedziałam wtedy jeszcze, jak bardzo osobiście przeżyję tę drogę.

Dzisiaj jesteśmy w jej przedostatnim dniu.

Jutro pełnia Księżyca w Rybach i zaćmienie.



A do mnie przychodzi jedno zdanie:

PRZYPOMNIJ SOBIE.


Nie zdanie w stylu: „zmień się” albo „stań się kimś innym”, „napraw siebie”

czy „pracuj nad sobą jeszcze mocniej”.


Po prostu:

PRZYPOMNIJ SOBIE.


Może nie chodziło o to, żeby dokądś dojść ?


Od wielu lat jesteśmy uczeni rozwoju.

Słyszymy „Rozwijaj się”, „Pracuj nad sobą” „Uzdrawiaj się”

„Transformuj”czy „Manifestuj”, „Podnoś swoją świadomość” „Przekraczaj kolejne ograniczenia”


I sama kocham tę drogę.

Ale coraz częściej czuję, że istnieje moment, w którym rozwój przestaje polegać na dokładaniu sobie kolejnych rzeczy.


Dziś czuję, że mój rozwój zaczyna polegać na zdejmowaniu - warstwa po warstwie.

Zdejmuję z siebie cudze zdania, stare historie, przekonania o tym, kim powinnam być.

Żegnam role, które kiedyś pomagały mi przetrwać, ale dzisiaj stały się za ciasne.

Zdejmuję z siebie krok za krokiem - lęk, potrzebę kontroli, potrzebę bycia zrozumianą,

potrzebę udowadniania komukolwiek, cokolwiek, potrzebę bycia potrzebną.


Aż któregoś dnia pod tym wszystkim zaczęłam dostrzegać coś niezwykle znajomego - Siebie. Nie nową siebie. Ale tę, która była tam od początku.


Skrzydła

8 sierpnia pisałam:

„Nie wracaj do starej klatki, skoro już wyrosły Ci skrzydła.”

Dziś rozumiem to zdanie jeszcze inaczej.

Bo czasami klatka nie znajduje się już na zewnątrz.

Drzwi są otwarte. Nikt nas w niej nie zamyka.

A jednak jeszcze przez jakiś czas wracamy do niej własnymi reakcjami.

Starym lękiem, sposobem myślenia, potrzebą przewidywania, kontrolowania, tłumaczenia.


Czasami życie przynosi sytuację niemal identyczną do tej, która kiedyś nas zraniła.

I pierwsza myśl brzmi: „Dlaczego znowu?”

A może to nie jest „znowu”?

Może tym razem życie nie przynosi Ci starej sytuacji po to, żeby ponownie Cię zranić?

Może przychodzi sprawdzić, czy pamiętasz?


I stary bodziec mówi:

„Hej, pamiętasz? Kiedyś to Cię raniło. A dziś zobacz, gdzie jesteś.

Zobacz, jak bardzo się zmieniłaś. Nie wracam, żeby otworzyć Twoją ranę.

Przypominam Ci tylko, kim już nie jesteś.”


To jest zupełnie inna perspektywa.

Nie musisz wracać do starej reakcji tylko dlatego, że pojawił się stary bodziec. 

Możesz zatrzymać się, popatrzeć, poczuć.

I odpowiedzieć z miejsca, którego kiedyś jeszcze w sobie nie znałaś.


Odwaga

Kilka dni później pisałam:

„Niech mam odwagę żyć zgodnie z tym, co już wiem.”

I dzisiaj czuję, że to właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa odwaga.

Nie wtedy, kiedy poznajemy kolejną prawdę.

Ale wtedy, kiedy zaczynamy według niej żyć.

Bo można wiedzieć bardzo dużo.

Można przeczytać setki książek.

Odbyć dziesiątki warsztatów.

Medytować. Praktykować jogę.

Pytać nauczycieli, astrologów, terapeutów, Kroniki, Wszechświat.

A mimo to w chwili próby wracać do starego miejsca.

Do starej reakcji. Do tej samej wersji siebie.


Dlatego być może jednym z najważniejszych etapów rozwoju

jest moment, w którym przestajemy pytać:

„Co jeszcze powinnam wiedzieć?”

i zaczynamy pytać:

„Czy mam odwagę żyć według tego, co już wiem?”


Czterdzieści dni przypominania

W tym samym czasie przez całe lato towarzyszy mi praktyka Subagh Kriya.

Dzień po dniu. Ta sama praktyka, te same ruchy, ten sam rytm.

I dziś nie czuję, że to ona mnie zmieniła.

Czuję coś subtelniejszego.


Byłam gotowa się zmienić, a praktyka stała się przestrzenią,

w której mogłam codziennie przypominać sobie swoją nową odpowiedź.


Jakby ciało potrzebowało czasu, żeby dogonić to, co dusza już wiedziała.

Jakby nowe nie miało zostać tylko zrozumiane. Miało zostać ucieleśnione.

Bo przecież transformacja nie wydarza się wtedy, kiedy wypowiadamy piękne słowa.

Wydarza się wtedy, kiedy przychodzi realne życie.

Ktoś naciska stary przycisk. Pojawia się znajoma sytuacja.

Ciało pamięta.

Umysł przez sekundę chce wejść w dawną historię.

A Ty nagle zauważasz: już nie muszę. Mogę wybrać inaczej.


I chyba właśnie wtedy zaczynamy naprawdę widzieć, jak daleko zaszliśmy.


Wolność

Jutro ostatni próg sierpniowej podróży.

WOLNOŚĆ.

W astrologicznym języku Ryby przypominają o poddaniu,

zaufaniu, intuicji i puszczaniu tego, czego nie da się już kontrolować.


Ale ja nie chcę traktować zaćmienia jak magicznej siły, która zrobi coś za nas.

Nie wierzę, że Księżyc ma wykonać naszą wewnętrzną pracę.

Lubię natomiast traktować takie momenty jak lustra.

Jak symbole, jak zatrzymanie.

Jak pytanie zadane przez niebo:

„Czy naprawdę musisz jeszcze to ze sobą nieść?”


Może więc jutrzejszy dzień nie potrzebuje kolejnej listy manifestacji?

Może nie potrzebuje kolejnych próśb?

Może wystarczy jedno zdanie: Już nie muszę tego dalej nieść.


Nie muszę nieść cudzych emocji.

Nie muszę nieść odpowiedzialności za cudze wybory.

Nie muszę naprawiać każdego człowieka, którego kocham.

Nie muszę wszystkiego rozumieć.

Nie muszę wiedzieć, co wydarzy się dalej.

Nie muszę kontrolować przyszłości, żeby czuć się bezpiecznie w teraźniejszości.

Nie muszę wracać do dawnych wersji siebie tylko dlatego,

że ktoś lub coś przypomniało mi dawną historię.



PRZYPOMNIJ SOBIE

I właśnie dziś rano otworzyłam książkę na rozdziale zatytułowanym:

„Przypomnij sobie.”


Pomyślałam wtedy, że być może dokładnie o to chodziło w całej tej sierpniowej podróży.

Nie o stawanie się kimś ale o przypomnienie SOBIE.

Przypomnij sobie swoje skrzydła.

Przypomnij sobie to, co już wiesz.

Przypomnij sobie, ile razy życie pokazało Ci, że potrafisz przejść przez coś,

czego wcześniej tak bardzo się bałaś.

Przypomnij sobie swoje granice.

Przypomnij sobie swoje „tak”.

Przypomnij sobie swoje „nie”.

Przypomnij sobie, że wrażliwość nie oznacza obowiązku dźwigania wszystkich.

Przypomnij sobie, że możesz kochać i jednocześnie nie rezygnować z siebie.

Przypomnij sobie, że możesz nie znać wszystkich odpowiedzi i nadal ufać życiu.

Przypomnij sobie, że stary bodziec nie jest zaproszeniem do starej wersji Ciebie.


A przede wszystkim:

przypomnij sobie, gdzie jest Twój Dom.


Dom

Być może przez całe życie szukamy miejsca, w którym wreszcie poczujemy się bezpiecznie. Szukamy tego miejsca w drugim człowieku, w relacji, w sukcesie, pieniądzach,

szukamy w duchowości, w odpowiedziach, w wiedzy, w pewności tego, co wydarzy się jutro.

A potem któregoś dnia odkrywamy coś niemal absurdalnie prostego.


Dom nigdy nie był miejscem, do którego mieliśmy dotrzeć.

Domem jesteśmy my.

I kiedy wracamy do tego miejsca, świat nie staje się nagle idealny.

Ludzie nadal bywają ludźmi, a życie nadal przynosi niespodziewane wydarzenia.

Czasami wracają nawet stare historie.

Ale my już nie musimy za każdym razem opuszczać siebie, żeby na nie odpowiedzieć.

Możemy zostać w sobie, przy sobie, ze sobą.


I może właśnie to jest ta wolność?

Nie brak trudnych doświadczeń.

Nie życie pozbawione bólu i cierpienia.

Nie świat, który zawsze zachowuje się zgodnie z naszymi oczekiwaniami.


Ale świadomość:

Cokolwiek przyjdzie, nie muszę już siebie opuszczać.


Jutro Księżyc na chwilę wejdzie w cień Ziemi.

I może jest w tym piękny symbol.

Cień nie niszczy światła.

Na chwilę je zasłania.

A potem mija.

Może dokładnie tak jest również z nami?

Nie potrzebujemy stworzyć w sobie światła.

Nie potrzebujemy na nie zasłużyć.

Nie potrzebujemy go szukać.

Czasem wystarczy zdjąć to, co je zasłania.

I…

przypomnieć sobie.


SKRZYDŁA - ODWAGA - WOLNOŚĆ


Sierpniowa podróż zatacza koło.

A ja zostaję dziś z pytaniem:

Co już wiem o sobie tak głęboko, że nie chcę więcej żyć tak, jakbym tego nie wiedziała?


I z tym zdaniem:

Nie muszę już szukać drogi do siebie. Ja nią jestem.


z miłością

Malwina

Komentarze


Chcesz otrzymywać informacje o kolejnych postach, nowych eventach? Zapisz się do bazy Subskrybentek :-)

  • Grey Instagram Icon
  • Grey Facebook Icon
  • Grey Pinterest Icon

© 2026 by Sat Nam Life. Proudly created with Love, Happiness, Gratitude and cup of coffee

bottom of page